Moje barfowanie

 

               Mam pięć psów. Wśród nich rasowe i kundelki. Starsze, nawet kilkunastoletnie i młodsze, ledwo odrośnięte szczenięta. Żaden z moich psów nie jest otyły, żaden nie cierpi z powodu alergii, nie ma łupieżu, świądów, niestrawności, wzdęć czy gazów. Zdrowe są też nerki, wątroby i trzustki moich psów. Ich zęby są białe, zdrowe i mocne. Nawet najstarsze nie miały nigdy konieczności stomatologicznego usuwania płytki nazębnej. Wszystkie są silne, wesołe i żywiołowe, uprawiają sporty, wygrywają wystawy, zdobywają czempionaty. Ich długie włosy rozsypują się na wietrze odbijając na sobie promienne lśnienie słońca. Moje yorki z radością brudzą swoje kucyki w krwi i ze smakiem wylizują miskę po skończonym posiłku. Wszystkie śpią ze mną w łóżku. Nie przywlekły mi nigdy żadnego tasiemca, glisty, salmonelli czy innego stwora. Mam nadzieję, że są szczęśliwe i będą długo żyć. Przykładam wszelkich starań, by tak właśnie było. Jaka jest moja recepta na dobre zdrowie i samopoczucie moich psów? Odpowiedź może być tylko jedna: BARF.

 

  Dziś już tylko jedna, jedenastoletnia suczka ma na swoim koncie przygodę z suchymi karmami. Cała reszta to psy na BARFie od pierwszych dni w moim domu. Ale ja nie barfuję od zawsze. Dojrzewałam do decyzji, jak wielu mi podobnych. Nie krytykuję tych, którzy dla swoich psów wybrali inny sposób żywienia. Staram się jedynie otworzyć im oczy na prawdy oczywiste, które każdemu z nas są znane, a które zatraciliśmy pozwalając się zmanipulować propagandzie korporacyjnych gigantów. Moje doświadczenie z dietą BARF jest wyłącznie dobre i dopóki takie będzie, dopóty będę popularyzowała taki sposób karmienia mięsożerców. Wiem, że nie trafiam do wszystkim z moją misją. Nie wszyscy chcą też zgodzić się z moją wizją na dietetykę psów. Dlatego na mojej drodze zawodowej nieustannie edukuję też spotkanych ?psiarzy?, jak rozróżnić dobrą karmę od słabej. Kiedy już uda mi się zainteresować tematem i uświadomić, że odżywianie ma elementarne znaczenie dla zdrowia ich psa, postrzegam to, jak połowę sukcesu. Raz zasiane ziarno kiełkuje i ?skażony? tą wiedzą opiekun psa zwykle nie robi już kroku w tył. Często przy pierwszym ze mną spotkaniu właściciele psów mówią, że przewróciłam do góry nogami całą ich dotychczasowa koncepcję. Ale od tego momentu do BARFa droga jest już bardzo niedaleka.

Nie jestem fanatyczką i nie mam zapędów radykalnych. Nie robię płukania żołądków moim psom , kiedy ukradną granulę suchej karmy z miski kolegi. Nie przemierzam kraju wzdłuż i wszerz, by zbierać dla moich psów zioła na zielonych polanach i nie wracam znad morza z bagażnikiem pełnym zasuszonego morszczynu. Sięgam po dostępne w sklepach produkty i mięsa, które jem ja i moja rodzina. Uznaję kompromisy, jeśli wymaga ich sytuacja. Jestem dietetykiem i w całym moim życiu zawodowym nieustannie przekonywałam się o tym, jak bardzo praktyka w tej nauce medycznej wymaga wyboru mniejszego zła, jak często zmuszenie jesteśmy do wybierania konsensusu. Zbyt duże mam już doświadczenie, by nie wiedzieć, że każdy pies jest inny i nie ma jednej słusznej drogi dla każdego. Wiele razy życie zweryfikowały moje wzniosłe idee i utarło mi nosa. Wiem, że nie istnieją złote środki i każdego swojego psa oraz psy moich klientów traktuję indywidualnie. Nie ma czegoś takiego jak idealna formuła pożywienia odpowiedniego dla wszystkich psów. Nie upatruję w diecie BARF panaceum na wszystkie problemy psiego świata.

Zarażam ludzi wokół swoją namiętnością. Już tylko niewielu z grona przyjaciół pozostają wiernymi suchym karmom. Z radością patrzę, jak wraz ze zmianą sposobu żywienia rośnie ich zaangażowanie w życie z psem. ?Barferzy? to ludzie zakręceni na naturalne potrzeby psa. Postrzegam BARF nie tyko, jako karmienie surowymi produktami. Dla mnie to coś więcej. To filozofia życia z psem, dbanie o uzyskanie jego dobrostanu w sposób najbardziej zbliżony do naturalnego. Zbliżony, na tyle, na ile pozwala nam życie, środowisko i warunki w jakich przyszło nam żyć. Barfowanie to też nieustanne edukowanie się w temacie, wymiana doświadczeń z innymi barferami, szukanie najlepszych rozwiązań. BARF to zadanie dla kreatywnych opiekunów i właścicieli psów. Z jednej strony dieta prosta i oczywista, z drugiej zaś dająca możliwości rozwinięcia skrzydeł w jej komponowaniu. Przez lata barfowania nabrałam sporego doświadczenia. Umiem reagować na różne przypadłości i niedyspozycje moich psów. Reagować dietą, modyfikować ją. Zgromadziłam nie małą kolekcję suplementów, nutraceutyków, ziół pozwalających mi dostosowywać dietę moich psów do ich aktualnych potrzeb, wieku , aktywności czy sezonowości. Mam poczucie, że daję im to, co najlepsze, bo robię to z troską o nie i angażuję się w to na dobre.

Będąc również dietetykiem i doradcą żywieniowym od lat spotykam się i rozmawiam z wieloma barferami. Wielu z nich to właśnie za moją sugestią zmieniło sposób żywienia swoich psów. Stale uczę się, również od nich, zbieram opinie i poglądy. Pytam o ich doświadczenia. Nie znam nikogo, kto kiedykolwiek zaszkodził swojemu psu zmieniając mu dietę na surową. Nikt ze znajomych barferów nigdy nie pożałował swojej decyzji. Wszyscy, którzy zdecydowali się na ten krok wkrótce w zachwycie donosili mi informacje o swoich spostrzeżeniach. O tym, jak ustępują u psa ciągnące się latami zmiany skórne. O tym, że w końcu pupil zaczął się regularnie i prawidłowo wypróżniać, nie pozostawiając na trawniku gigantycznych kopców cuchnących z daleka odchodów. Wielu z nich z ulgą odetchnęło, gdy ich pies z miękkiego, powolnego walca zaczął zmieniać się w psa z podkasanym brzuchem, który z łatwością i chęcią spędza aktywnie czas na spacerze, a nie kolebie się za naszymi nogami dysząc z wywieszonym językiem. Niejednemu rozwiązał się problem w ogóle z jedzeniem, bo wcześniej pies odmawiał każdej przetworzonej karmy.

Nie ma barfera, który nie dostrzegł po zmianie diety na surową pozytywnych zmian u swojego psa.

Jesteś tutaj: Start BARF Moje barfowanie